1.Empezar Desde Cero

Naida:
                 Dzień po przyjedźcie do hotelu już zauważyłam, że towarzystwo mężczyzn wpływa źle na moją psychikę. Robią mi z niej jakąś papkę. Po śniadaniu zostałam wezwana do pokoju ojca. Już od progu wiedziałam, że chodzi mu o kłótnię z Fabregasem. Mimo to, postanowiłam udawać, że nie wiem o co mu chodzi. 
- Naida, musimy poważnie porozmawiać – zaczął.
- Słucham – usiadłam na łóżku.
- Nie wiem i nie chcę wiedzieć o co się pokłóciłaś z Cescem - zaczął mówić. 
- Na szczęście – powiedziałam na tyle cicho, że nie usłyszał.
- Spróbuj być dla niego miła. I nie tylko dla niego, chodzi mi tu głównie o… – nie zdążył dokończyć, ponieważ mu przerwałam.
- Jimenę, tak wiem.
- Postanowiłem, że będziecie miały razem pokój.
- Słucham? – nie dowierzałam.
- Musicie się nauczyć współpracować – prychnęłam na te słowa.
- Ja nic nie muszę, ja jedynie mogę – byłam zła i to okropnie zła. Nie rozumiałam decyzji ojca. Nie chciałam jednak się z nim kłócić, ponieważ wiedziałam, że ona nic nie zmieni.
- Spróbujcie chociaż porozmawiać - widziałam, że chce usłyszeć z moich ust, że wszystko będzie dobrze i się pogodzimy.
- Tato to nie ma sensu. A teraz przepraszam, muszę iść się rozpakować – wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju, nie czekając na jego odpowiedź.
                  Idąc korytarzem z pokoi dało się słyszeć krzyki chłopaków. Roześmiałam się, gdy usłyszałam kłótnię Sergio i Torresa o miejsce w szafie. Weszłam do swojego pokoju, na moim łóżku leżał tylko aparat fotograficzny. Zaś na drugim siedziała Jimena.
- Cześć – powiedziała. – Jedna z szaf jest twoja – pokazała palcem.
- Dzięki – podeszłam do swoich walizek, otworzyłam je i zaczęłam się rozpakowywać.
                  Czterdzieści pięć minut później już byłam rozpakowana, więc poszłam wziąć prysznic. Następnie wysuszyłam włosy suszarką, związałam je w kucyk. Założyłam bokserkę i jeansowe spodenki. Wyszłam z łazienki, Jimeny nie było w pokoju. Zamiast niej był Santiago.
- Tata kazał ci przekazać, że idziemy na obiad
- Już idę – odpowiedziałam. – Tylko zamknę drzwi, ok?
- Naida! – usłyszałam tuż nad swoim uchem, gdy tylko pojawiłam się w holu.
- Tak? – przede mną stał Sergio, uśmiechnięty od ucha do ucha.
- Siedzisz z nami przy stoliku? – pokazał palcem na kilku chłopaków.
- Jasne, że tak – wszyscy zaczęliśmy się kierować w stronę jadalni.
                  Siedziałam przy stoliku i grzebałam w talerzu. Jedzenie dziś mi w ogóle nie smakowało, zmiana klimatu robi swoje. W pewnym momencie odsunęłam od siebie talerz.
- Nie jesz? – spytał Juan.
- Jakoś nie mam ochoty – odpowiedziałam.
- Mogę zjeść za ciebie?
- Jasne – podałam mu mój talerz. – Smacznego.
- Dziękuję – powiedział z pełnymi ustami.
- Jak myślisz wygramy mundial? – zapytał Nando, który odezwał się do mnie po raz pierwszy.
- Głupie pytanie. Oczywiście, że tak – odpowiedziałam. – Jeśli pozwolicie to pójdę do siebie – chciałam się jak najszybciej z stamtąd zmyć.
- Jasne, idź. Do zobaczenie później
                  Wstałam od stołu i zaczęłam się kierować do wyjścia. Nagle ni stąd i ni zowąd pojawił się przede mną mężczyzna z wazą w ręku. Nagle się poślizgnął ( a może udawał) i wylał na mnie całą zawartość wazy.
- Ja pierdolę! – nie przebierałam w słowach. – Naucz się człowieku chodzić – krzyknęłam.
- I vice versa – okazało się, że osobą, która wylała na mnie zupę był sam Francesc Fabregas.
- Zrobiłeś to chuju specjalnie! – krzyczałam.
- Chyba cię czyści – nie był mi dłużny. – To było niechcący.
- Niechcący to można dziewkę z czworaków zbrzuchadzić – odparłam. – Wiesz co? Weź te swoje zezowate oczy i wypierdalaj – chyba trafiłam w jego słaby punkt, bo nic nie odpowiedział. – A teraz weź się przesuń, bo chcę przejść – zacisnęłam pięści i spojrzałam na niego. - Lepiej się do mnie nie zbliżaj bez kija – powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Rozejrzałam się jeszcze po jadalni, wszyscy na nas patrzyli. Obróciłam się na pięcie i wyszłam. Gdy tylko znalazłam się w pokoju zdjęłam z siebie brudną koszulkę.
- Jak on mógł? – pytałam siebie samą, próbując zmyć tą ogromną plamę. – On jeszcze tego pożałuje i to gorzko pożałuje – klęłam pod nosem. Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę – krzyknęłam.
- Naida – do mojego pokoju wszedł sam Gerad Pique, przyjaciel Cesca.
- Słucham – wyjrzałam z łazienki.
- Cesc nie zrobił tego specjalnie
- A co ty jesteś obrońca praw zwierząt? – zapytałam. – Błagam cię nie przekonuj go do mnie, bo i tak nie zmienię o nim zdania.
- Pozwól, że teraz ja będę mówić – usiadłam na łóżku. - Cesc nie jest taki za jakiego ty go uważasz
- Taa jasne, a świstak siedzi, bo wiewiórka była nieletnia
- Proszę cię nie przerywaj mi – odpowiedział. – Uwierz mi, że jakbyś pobyła z Cescem trochę dłużej to polubiłabyś go – na te słowa prychnęłam.
- A tampony mają skrzydełka – powiedziałam z sarkazmem. – Teraz ja będę mówiła. Cesc jest zakłamaną świnią. Nie obchodzi mnie wasze zdanie o nim. Przy mnie zachowuje się, jak debil i ty to dobrze wiesz. – miałam dość tego. Ze złości mój ton się podniósł, a głos zaczął mi drżeć. – Proszę cię, idź stąd.
- Naida. – Gerard stał przy drzwiach. – Chciałem ci tylko jeszcze powiedzieć, że…
- Zostaw mnie. Chcę być sama. – i nim się obejrzałam Gerarda już nie było. Wróciły do mnie wspomnienia.
                  Zamknęłam oczy, w których pojawiły się łzy. Podbiegłam do drzwi i zamknęłam je na klucz. Oparłam się o ścianę i zjechałam po niej na podłogę. Nikt nie wie, że cyniczny uśmiech jest moją odpowiedzią na załzawione oczy. Nie jestem taka silna, jaką gram. Francesc zadarł ze mną, a ja nigdy nie odpuszczam. Nie pozwolę aby ktoś mną pomiatał. Już raz na to pozwoliłam i żałuję. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Kto tam? – zapytałam wycierając łzy z policzków.
- Naida otwórz – okazało się, że to moja siostra. – Wpuść mnie.
- Jimena spadaj – mój głos wrócił do stanu poprzedniego.
- Nie wiem czy wiesz, ale ten pokój należy również do mnie
- I co mam ci tego pogratulować? – wstałam z ziemi i się otrzepałam.
- Otwieraj – zaczęła uderzać pięścią w drzwi.
- Godzilla, uspokój się – krzyknęłam.
- Idę do taty – powiedziała.
- Dobra, nie miaucz kurwa – spojrzałam jeszcze raz w lustro i otworzyłam jej drzwi. – Lepiej?
- Żebyś wiedziała -odfuknęła i weszła do pokoju. – A tak na marginesie zbieraj się, bo jedziemy na trening.
- Muszę? – zawyłam.
- Niestety musimy, więc podnieś swój szanowny tyłek – na prawdę nie miałam ochoty jechać na żaden trening. Przez zmianę klimatu boli mnie głowa i brzuch. Wiedząc jednak, że nic nie wskóram wzięłam swoją torebkę, aparat i ruszyłam do recepcji, gdzie czekało już trzy czwarte reprezentacji, wśród nich Cesc Fabregas. Nagle podszedł do mnie Santi, uśmiechnięty od ucha do ucha.
- Naido wyglądasz jak bałwan w deszczu – powiedział.
- Dziękuję– zdziwiły mnie te słowa.
- Nie ma za co
- Kogo mu tu widzimy? – podszedł do nas Cesc ze skrzyżowanymi rękoma. – Sama Naida del Bosque – zaczął klaskać.
- Stanął ci już na mój widok? – zgasiłam go niczym znicz na grobie. Już miał coś powiedzieć, jednak mój brat mu przerwał.
- Już wiem, już wiem, jak śnieżynka w wiosennym słońcu – powiedział dumny z siebie Santiago, na te słowa zaczęłam się śmiać, jak cała reszta Hiszpanów, łącznie z Cescem.
- Dobra zbieramy do autobusu – mówił mój ojciec przez łzy.
- Jeszcze się policzymy – zagroził mi Cesc, na co się zaśmiałam i poszłam dalej.



Jimena:
                  Pierwsza noc w RPA to była masakra. Naida do dwudziestej czwartej gadała z kimś przez telefon. O pierwszej do naszego pokoju wpadł Santi w białym prześcieradle, próbował nas wystraszyć. Jednak zamiast siać grozę dostał od nas w uszy. O godzinie szóstej rano na korytarzu rozległ się przerażający hałas. Wybiegłam z łóżka jak oparzona. 
- Co się tu kurwa dzieje? – wrzasnęłam.
- Nie przeklinaj! Jak ty chcesz być psychologiem kląć? – mój tata stał po środku w samych gaciach z trąbką w ręku. 
- Co ty robisz? – zapytałam.
- Robię pobudkę – wyjaśnij i zatrąbił jeszcze raz. Tym razem z pokoju wypadł Victor Valdes.
- Trenerze jeszcze pięć minut - poprosił. 
- Za pięć minut to wy macie być na dole. Zaczynamy trening - powiedział do niego mój tata. 
- To ja idę spać dalej - odwróciłam się i chciałam wejść do pokoju.
- Nie Jimena. Wołaj Naidę, wy jedziecie z nami. – tata nie żartował.
- Ale co my będziemy tam robić? – zapytałam.
- Nie będziecie się nudzić – powiedział wchodząc do swojego pokoju. Weszłam do pokoju, wzięłam prysznic i ubrałam biały t-shirt i krótkie spodenki.
- Naida, rusz zad jedziemy na trening – trzęsłam jej łóżkiem już dobre pięć minut.
- Spadaj debilko, nigdzie nie jadę. – broniła się jak mogła.
- W takim razie stracisz okazję zemścić się na Fabsie – użyłam podstępu.
- Już wstaję – wyszła z łóżka. – Ten zjeb pożałuje – zmarszczyła brwi i poszła do łazienki.
                  Żeby zacząć trening musieliśmy dojechać na boisko. Jakieś dwadzieścia minut drogi. Do autobusu weszłam pierwsza i zajęłam miejsce bardziej z tyłu. Włożyłam słuchawki do uszu. Zaraz po mnie zjawił się Cesc. Usiadł naprzeciwko mnie i patrzył się niemiłosiernie. Zdjęłam słuchawki.
- Masz jakąś sprawę? – zapytałam.
- Jak to jest oblać Gerarda? – uśmiechnął się.
- Zajebiste uczucie. Też powinieneś spróbować – powiedziałam.
- Trochę od gapiłem się od ciebie oblewając zupą twoją siostrę – wyjął telefon i pokazał mi zdjęcie Naidy piorącej koszulkę.
- Skąd to masz? – zapytałam.
- Jestem szybki i cichy – wyjaśnił.
- Ej, ty masz jakąś obsesję koleś?
- Nie mam obsesji. Po prostu ze mną się nie zadziera. A ty uważaj, bo Gerard tez święty nie jest – powiedział.
- Ja się nie boję blondynek. – założyłam z powrotem słuchawki na uszy, bo do autobusu zaczęli napływać piłkarze.
- Jimena! – Santi biegł w moją stronę. – Mogę siedzieć koło ciebie?
- Siadaj – powiedziałam.
- Zobacz co zrobiłem – pokazał mi szmacianą laleczkę z głową Ronaldo przekutą szpilkami.
- Moja krew – pogłaskałam go po głowie. Autobus ruszył.
- Od dzisiaj zaczynamy ciężką harówkę. – mój tata zabrał się za prawienie monologów. – Więc jak ktoś się będzie spóźniał, albo będzie robił inne głupie rzeczy to ma wielkie szansę wylecieć tego samego dnia z powrotem.
- Spoko trenerze – powiedział Sergio Ramos. – Wszystko będzie chodziło gładko jak w zegarku.
- Mam nadzieję – tata usiadł na miejsce.
- Shake your as, come on, shake your as! – Santi zaczął wydzierać się na cały autobus.
- Wali ci? – zapytałam.
- Oł men, no, are you crazy? – powiedział wymachując rękami.
- Kto cię tego nauczył? – zapytałam.
- Gerard – odpowiedział.
- Ładne zdjęcie, Jimena – powiedział do mnie Cesc i wyświetlił moje zdjęcie na którym jestem wysmarowana zielonym płynem. – Do twarzy ci w tym kolorze.
- Skąd to masz?! – krzyknęłam.
- Gerard mi wysłał – popatrzyłam na Gerarda siedzącego obok Fabsa.
- Twój brat miał to na telefonie i mi wysłał.– wyjaśnił Gerard śmiejąc się.
- Santi masz wpierdol! – powiedziałam do brata.
                  Po powrocie do hotelu, każdy miał już moje zdjęcie i każdy śmiał się ze mnie niemiłosiernie. Wtedy zrozumiałam, że muszę zemścić się na Gerardzie.

__________________

Nie będziemy ukrywać, że mamy zaległości,
które są spowodowane... szkołą. 
Będziemy się nadrabiać, bo tak nie może być.
Dziękujemy za wszystkie komentarze.
Mamy nadzieję, że zostaniecie z nami na dłużej.


10 komentarzy:

  1. Padłam w tym momencie. Rozdział cudny. Serio. Wolę Naidę od Jimeny. Załatwiłyście mnie tą fotką Naidy xD Santi jest booooooooooski ^^ No i już go kocham xDA Jimena już powinna kogoś pobić ^^ Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział dziewczyny ; **to najlepszy blog jaki do tej pory czytałam ( bez obrazy dla innych ).Jesteście jedune i niepowtarzalne ,więcej takich rozdziałów; *.Santiago jest najlepszy ;dd Czekam na następny rozdział ;] pozdrawiam Alex

    OdpowiedzUsuń
  3. Hola!Ja mam takie pytanie. Mogę się dołączyć do czytania tego bloga?? Naprawdę strasznie mi się podoba, co jest niecodzienne i chciałabym go czytać do końca. Mam szczerą nadzieje, że mogę. ;]Blog jest niesamowity. Nie czytałam jeszcze tak jakby dwóch opowiadań na jednym blogu. To nowość. Przynajmniej w moich oczach. Szczerze mówiąc to nie pamiętam jak tu trafiłam, ale ważne, że trafiłam. ;]Szkoda, że rozdziały są w tak długich odstępach czasu, ale co można na to poradzić?

    OdpowiedzUsuń
  4. Naida to ma charakterek, jestem ciekawa jak zemści się na Cescu, bo jej teksty mnie powalają a Jimena chyba też będzie miała kogoś na oka, Gerard dostanie za swoje hahah ; p polubiłam Santiago, jest śmieszny i szalony heh ; ) czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. o a tamten się udało ; o chyba muszę się u was inaczej podpisywać . ; o co do notki to genialna . ; DSantiago jest boski i ma zarąbiste pomysły : Daż nie mogę się doczekać notki, w której dowiem się co się dzieje w jego mózgu . ; Dciekawe co Pique chciał powiedzieć do Naidy . ; Dczekam na dwójkę . ; )

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział ;> Naida i Jimena mają charakterki oj mają :D ale przez to na pewno będzie ciekawie i to bardzo ;).zdjątka musiały być super ;).pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahahaha to jest tak zajebiste, że nie mogę przestać się śmiać :D Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie oblanie wielkim garem zupy musi być okropne! Cała się kleisz i w ogóle, fuj! Nie dziwię się bohaterce, że puściły jej nerwy, sama nieźle bym się wkurzyła, nawet jeśli by to był piłkarz. xD
    Pozdrawiam. xxx [ http://rok-w-raju.blogspot.com ]

    OdpowiedzUsuń
  9. Odcinek wyszedł naprawdę długi, a takie lubię najbardziej.
    Nie dziwię się Naidii, że się wkurzyła na Fabregasa za tą akcję z zupą. Pewnie sama bym się na niego nieźle wydarła, ale może powinna posłuchać "dobrej rady" ojca, żeby była miła. Możliwe, że takie zachowanie będzie trudne, bo ma ciężki charakter, ale niech spróbuje, bo w gruncie rzeczy takie sytuacje nic nie kosztują.
    Natomiast jeśli chodzi o Jimenę to jest mi jej szkoda. Santi niby jest małym chłopcem, ale mógł skumać, że siostrze może być smutno. To zdjęcie na pewno nie jest miłym pomysłem, no i jeśli wszyscy się z niej śmiali to już w ogóle. Ciekawa jestem jaką zemstę na Pique zastosuje :D
    Coś czuję, że siostry powinny skumulować swoją złość i działać razem, bo wtedy mają większą szansę na powodzenia. A jest to wręcz pewne, że Fabregas i Pique mieszkają w jednym pokoju, więc mają łatwość w zrobieniu IM psikusów xd
    Jedyne co mi zazgrzytało, że bardzo często zapominacie o kropkach. Starajcie zwracać na to uwagę.
    Czekam na nowy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział przeczytałam zaraz po opublikowaniu, a dopiero teraz zauważyłam, że nie skomentowałam. Naprawdę, bardzo przepraszam. Rozdział dłuugi, ale takie są najlepsze ;-)
    Dobrze się czyta to, co piszesz- fajne( wiem, nie powinno się używać przymiotnika "fajnie". mam nadzieje, że zostanie mi wybaczone :)) dialogi i toczone "wojny" pomiędzy bohaterami. Czekam na kolejny rozdział,
    xx

    OdpowiedzUsuń